free newsletter templates powered by FreshMail

Uratuj swój związek

... bo dobrze być razem.

Być sobą, będąc razem.

red fingerprint heart, vector

Stworzenie szczęśliwego związku oznacza konieczność pogodzenia ze sobą dwóch sprzecznych dążeń: pozostania sobą i zmiany siebie. Czy to jest w ogóle możliwe? Gdzie przebiega granica, do której człowiek może, a nawet powinien się zmienić, aby relacja mogła przetrwać. Jak nie zatracić przy tym samego siebie?

Dwie skrajności

Podczas pracy z różnymi parami obserwuję dwie skrajne postawy. Pierwsza z nich akcentuje konieczność bycia sobą w związku, nawet jeśli czasem unieszczęśliwia to partnera. Często przybiera ona na sile, gdy w relacji pojawiają się problemy. Małżonkowie oddalają się od siebie i każdy zaczyna „realizować siebie”. Jak każda skrajność, powoduje to plusy i minusy. Można podnieść poziom satysfakcji z własnego życia, np. rozwijając zainteresowania, pasje, dbając o czas dla siebie, uprawiając sport, itp. Oczywiście nic w tym złego. Jeśli jednak ta postawa rośnie w siłę, zaczyna to grozić oddaleniem się od siebie i ostatecznie rozpadem związku lub przynajmniej poważnym kryzysem. Drugi aspekt tej postawy polega na akcentowaniu faktu, że ktoś nie zamierza poświęcać się, zmieniać lub naginać do potrzeb partnera. „Jestem, jaki/-a jestem i nie zmienię tego.” lub „Widziały gały, co brały.” to klasyczne wyrażenia obrazujące to podejście.

Druga postawa kładzie akcent na bycie razem i poświęcanie się dla partnera. Wspólne spędzanie czasu, wspólni znajomi, jeśli wyjścia to zawsze razem lub całą rodziną. Oczywiście nic w tym złego, ale w skrajności może doprowadzić do zaniedbania własnych potrzeb na rzecz potrzeb partnera i związku. Ktoś może czuć się winny wybierając spędzenie czasu z przyjaciółką lub kolegami, zamiast spędzenia go z mężem/żoną. Inny aspekt tej postawy polega na poświęceniu siebie na ołtarzu związku. Jeśli partner krytykuje moje zachowanie, to natychmiast próbuję je zmienić. Mąż woli żeby żona była w domu, więc ona się zgadza, nawet jeśli wolałaby pracować. A potem jest sfrustrowana. Żona nie lubi tego, że jej mąż najpierw lubi analizować sytuacje, zanim przejdzie do działania, więc krytykuje jego opieszałość, nazywa go leniem, krytykuje i oczekuje żeby był jak jej ojciec, który „wszystko potrafił załatwić w 5 minut”. Żąda żeby pracował nad sobą, a on się stara, tyle, że zwykle mu nie wychodzi, bo z natury jest zupełnie inną osobą, niż jej ojciec. Wyraźnym znakiem rozpoznawczym tej postawy jest staranie, aby się zmienić dla związku, dla partnera. Niezależnie od tego, czy taka zmiana jest w ogóle możliwa, a co dopiero dobra.

Gdzie jest złoty środek?

Kiedy dwoje ludzi się poznaje, zwykle są zafascynowani odmiennością drugiej osoby i jej pozytywnymi stronami. Gdy związek już się umocni, zaczynamy coraz bardziej pokazywać prawdziwe ja, włącznie z mniej sympatycznymi aspektami naszej osoby. Każdy ma wady i powinniśmy o tym pamiętać, nawet w fazie zakochania, gdy jeszcze ich nie widać. Wyjdą na jaw prędzej, czy później.

Musimy mieć więc świadomość tego, jakie są naturalne tendencje osoby, z którą zamierzamy się związać albo już się związaliśmy. Przez naturalne tendencje mam na myśli: temperament, osobowość, nawyki (charakter), wyznawane wartości, wzorce wyniesione z domu rodzinnego, sposób myślenia, wysławiania się, radzenie sobie z problemami, postawy przyjmowane w kontaktach z innymi ludźmi, reakcje emocjonalne w trudnych chwilach (powyższa lista jest subiektywnym ujęciem tematu i na pewno nie jest wyczerpująca). Z tych tendencji niektóre są niemożliwe do zmiany, a inne możliwe, choć czasem proces zmiany będzie trudny i długotrwały.

Czego nie da się zmienić? Temperamentu, mocnych stron, częściowo także osobowości i wartości.

Temperament to najbardziej biologiczna część naszej osobowości, w dużej mierze uwarunkowana genetycznie. Decyduje o reakcjach emocjonalnych, szybkości działania, impulsywności i wielu innych aspektach zachowania. Na nim jest osadzona osobowość, ale ona jest tworem bardziej plastycznym (dlatego ulega pewnym modyfikacjom). Z temperamentu i osobowości wypływa mnóstwo naturalnych tendencji w zachowaniach, które nigdy nie ulegną zmianie. Za kilka dni na blogu ukaże się artykuł o typach temperamentu w związku, gdzie wyjaśnię dokładniej na czym polegają te różnice i jak sobie z nimi radzić.

Nie możemy także zmienić wartości danej osoby, czyli tego, co jest dla niej w życiu ważne. Wartości jako takie mogą się wprawdzie zmieniać, ale jest to proces naturalny i nie wprost zależny od osoby, której dotyczą. Np. dla kogoś wartością jest praca, więc poświęca jej sporą część swojego życia, ale w wyniku wypadku samochodowego zaczyna bardziej cenić czas z rodziną, czy zaczyna wierzyć w Boga. Jego wartości zmieniły się, ale przyznacie, że trudno byłoby wymusić na kimś taką zmianę, prosząc go czy nagabując. Nawet sami nie jesteśmy w stanie zmienić swojej wartości na siłę, bo oznaczałoby to zaprzeczanie, że coś jest dla nas ważne. Zmiana wartości jest możliwa gdy zaczynamy coś cenić bardziej lub mniej niż dotychczas, ale nie możemy w pełni kontrolować tego procesu.

Cała reszta z listy powyżej jest możliwa do zmiany, ale przykładowo zmiana sposobu myślenia czy reagowania w trudnych chwilach będzie trudniejsza, niż np. niektóre nawyki.

Jak rozpoznać granicę zmian w związku?

Pewne są dwie rzeczy:

1. Nie masz prawa oczekiwać, że twój partner/-ka zmieni się w inną osobę, czyli zmieni osobowość/temperament i wynikające z nich tendencje w zachowaniu.

2. Masz prawo oczekiwać, że będzie pracował/-a nad konsekwencjami swoich naturalnych tendencji, czyli konkretnymi zachowaniami, które są dla ciebie trudne.

Pamiętaj jednak, że praca nad tymi zachowaniami będzie dla niego/niej trudna, dlatego okaż wyrozumiałość, jeśli stare zachowanie weźmie górę. Oczywiście to działa w dwie strony. Nie musisz starać się być kimś innym, tylko dlatego, że partnerowi przeszkadzają Twoje wady, ale masz obowiązek pracy nad sobą i masz prawo oczekiwać wyrozumiałości, jeśli praca nad zmianą będzie trudna.

Zobaczmy to na dwóch przykładach.

Przykład 1. Twój mąż jest porywczy, ma żywiołowy temperament i pod wpływem emocji krzyczy, podnosi głos, używa przykrych słów na twój temat, nie można się z nim dogadać w chwili konfliktu, itp.

Co musisz zaakceptować: Jego temperament, tendencję do wyrażania emocji na zewnątrz (czyli do mówienia o nich albo pod ich wpływem), tendencję do gwałtownego reagowania emocjami (jest impulsywny).

Czego możesz oczekiwać: opanowywania swoich emocji lub wyrażania ich w inny sposób, powstrzymania przykrych dla ciebie słów, nauki przerywania konfliktu, gdy jego emocje są zbyt silne i rozmawiania o konflikcie, gdy emocje opadną.

Przykład 2: Twoja żona jest bardzo wrażliwa, wystarczy, że powiesz słowo za dużo, już się obraża i nie chce dalej rozmawiać (a jest co najmniej 50 słów, które sprawiają jej przykrość), potrafi nie odzywać się długo, chować urazę, pamięta twoje błędy przez długie miesiące i wypomina ci je przy każdej kłótni.

Co musisz zaakceptować: Jej temperament, dużą wrażliwość, tendencję do trzymania emocji wewnątrz (czyli do zamykania się w sobie) oraz fakt, że słowa jakie wypowiadasz, mają dla niej duże znaczenie.

Czego możesz oczekiwać: wyrażania swoich emocji (np. po jakimś czasie, gdy już będzie w stanie o nich mówić), wskazania konkretnego zachowania, przez które było jej przykro, nauki przebaczania twoich błędów, rozmawiania o konflikcie, gdy emocje już zostaną wyrażone.

Kwestia decyzji

Bezdyskusyjne jest to, że każdy człowiek ma potrzebę bycia sobą. Jesteśmy stworzeni z określoną osobowością, cechami, umiejętnościami. Wychowanie i doświadczenie rozwija w nas określone wartości, cele, sposób myślenia o sobie i świecie. Ostatecznie każdy jest też odpowiedzialny za siebie i za to, w jaki sposób realizuje swoje życie i swój potencjał. Chcemy być akceptowani i doceniani za to, jacy jesteśmy. Warunkiem dobrego związku jest akceptacja drugiej osoby i kochanie jej, pomimo wad.

Z drugiej strony potrzeba bliskiej relacji z druga osobą „wymusza” na nas rezygnację z życia prowadzonego wg własnego „widzimisię”. Ale ostatecznie jest to rezygnacja dobrowolna. Każdy z nas ma prawo zdecydować, czy ograniczy swoją wolność dla bycia z kimś, czy woli zachować prawo do pełnej wolności i tym samym nie zawrzeć związku. Świadomie czy nie, zawsze mamy wybór. Pewne jest natomiast, że wchodząc w związek, już zdecydowałeś/-aś się zmienić te zachowania, które będą ograniczać czy ranić drugą osobę.

W jaki sposób Wy radzicie sobie z różnicami i akceptacją wad partnera? Czy udaje Wam się zachować równowagę między byciem sobą, a zmianą siebie?

facebooktwittergoogle_plus

6 Comments

  1. To prawda, że trudno życ kiedy ktoś ciągle próbuje cie zmienic, a nie chce zaakceptować tego kim naprawde jestes. Byłam w takim związku i to był naprawde toksyczny układ. Nikomu tego nie życzę. Dziękuję za ten wpis.

    • sylwia

      18 czerwca 2015 at 23:34

      Witaj Krewetka,
      dziękuję za Twój komentarz. Akceptacja naszej osoby to podstawa udanego związku i lepiej nie iść w tej kwestii na kompromis. Szkoda, że musiałaś tego doświadczyć osobiście. Pozdrawiam serdecznie.

  2. A co zrobić kiedy ta granica między tym, czego mamy prawo oczekiwać przesuwa się w stronę tego czego nie mamy prawa oczekiwać? Co zrobić kiedy małżonka w obliczu rozmowy, sygnału o jej błędzie ignoruje go? Kiedy próba rozmowy spełza na niczym lub kończy kłótnią? Kiedy jest wszechobecna ignorancja i życie po swojemu, według zwyczajów ruinujących nie tylko związek ale i wychowanie dziecka w imię własnej, niezwyciężonej twierdzy? Od początku byłem odpowiedzialnym za rodzinę mężem, teraz przez brak zrozumienia, rozmów i przez lekceważenie moich słów i ostrzeżeń, nawarstwiły się różne problemy nawet z moją psychiką a żonie i tak wszystko wylatuje nadal drugim uchem i jak nie było, nadal nie ma chęci dialogu. Żona oczekuje ode mnie jedynie zadowolenia, spokoju i uśmiechu. Jednak kiedy pojawi się problem, zamyka się, wychodzi albo słucha jak zgaszonego radia. Co robić w takim przypadku?

    • sylwia

      28 lipca 2015 at 12:08

      Witaj Darku,
      dziękuję za Twój komentarz. Opisujesz dość trudną sytuację, trudno tu o szybką radę. Z tego co piszesz wynika, że trudno „współpracuje” Ci się z żoną, czujesz się ignorowany i lekceważony. Odpowiedzialność za dobrą relację zawsze spoczywa na obojgu partnerach. Jeśli żona nie respektuje twoich próśb, nie słucha Cię, tym samym niszczy Wasz związek na własną odpowiedzialność. Jeśli taka sytuacja będzie się przedłużać, w rezultacie negatywne konsekwencje zacznie odczuwać także żona i dziecko. Na razie ponosisz je głównie Ty. Jedyne co można zrobić, to postawić mocną i jasną granicę, aby żona zrozumiała,że nie jesteś w stanie dłużej tolerować takiej sytuacji. Warto pokazać żonie, jakie konsekwencje Was czekają, jeśli nie podejmiecie wspólnej pracy nad związkiem. Warto także rozważyć wizytę u psychoterapeuty – być może żona zachowuje się tak z jakiegoś powodu. Czasem negatywne zachowania partnerów „nakręcają” się nawzajem, nawet gdy ma się dobre intencje. Trudno więc samemu odkryć, co w związku nie działa, bo nie ma się dystansu do relacji, w której się uczestniczy. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Ja juz zrozumialam w końcu trwało to bardzo dlugo-gdy nie byłam sobą i na sile probowalam zmienić Meza:-) tak się nie da teraz marzę tylko o tym byśmy mogli ze sobą spokojnie porozmawiać i wspólnie moc rozwiązać nasze problemy

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Zapisz się na newsletter

E-book i odbierz w prezencie e-booka "5 sekretów, które uratują twój związek".

free newsletter templates powered by FreshMail