Pink roses

Ten artykuł piszę z myślą o wszystkich mężczyznach, którzy w Dniu Kobiet wypełniają obywatelski obowiązek i kupują swoim partnerkom kwiaty. Kiedyś przodował goździk (i rajstopy), obecnie do wyboru, do koloru… Ale kwiaty muszą być. Bardziej ambitni dorzucają inny prezencik, zabierają swoją kobietę do kina, restauracji, na romantyczny spacer, itp.

Wszystko pięknie, ale jest z tym pewien problem. Problem polega na tym, że jest to często powstańczy zryw, a potem panowie spędzają resztę roku niczym szlachta (wybaczcie porównanie)…

Zanim napiszę więcej, uprzedzam, że ten artykuł może kogoś urazić, bo będę trochę generalizować. Potraktujcie to proszę jako rachunek sumienia. Jeśli jednak dojdziecie do wniosku, że wszystko u was ok, zapomnijcie, że to czytaliście i wyślijcie do kolegów. Niech oni się pomęczą, a wy kupcie kwiaty 😉

Problem z mężczyznami

Uważam, że przeciętny mężczyzna przez większość czasu mniej lub bardziej zaniedbuje kobietę. Owszem, różni są mężczyźni. Znam takich, którzy w sobotę robią żonie śniadanie, takich co piorą i gotują, zabierają dzieciaki na spacer, zabezpieczają byt i robią inne ważne rzeczy. Dobrze, że tacy mężczyźni istnieją, ale patrząc na wiele par (z których coraz więcej trafia na terapię), mam ogólne wrażenie, że:

  • kobiety są przeciążone obowiązkami
  • pomimo pracy zawodowej obojga partnerów, to kobieta ma więcej obowiązków domowych, pilnuje terminów czy spraw ważnych dla całej rodziny
  • na kobiecie spoczywa większość obowiązków związanych z dziećmi
  • kobiety częściej mają poczucie, że ich potrzeby są mniej ważne, albo same umniejszają swoje potrzeby
  • częściej mają też poczucie, że dopóki nie zmuszą mężczyzny do czegoś długotrwałym narzekaniem/prośbami, itp., to sam z siebie będzie unikał tego, co dla niego niewygodne, trudne
  • w skrócie: kobiety częściej mówią, że czują się same w związku – syndrom pt. „wszystko na mojej głowie”
  • częściej mają też poczucie że partner zaniedbuje je w sensie emocjonalnym (brak rozmów, okazywania uczuć, interesowania się jej potrzebami itp.), a jednocześnie oczekuje jej zaangażowania seksualnego
  • maja poczucie, że robią dużo, a nie są doceniane (panowie traktują pewne sprawy w sposób oczywisty – to normalne, że zawsze jest dobry obiad, czyste mieszkanie, wyprane i wyprasowane ubrania, dzieci zadbane…)
  • mężowie po latach traktują je bardziej jako gosposie, sprzątaczki, itp., niż jako kobietę (w sensie: partnerkę, wyjątkową i ważną osobę, z którą on się związał, i która mu się podoba)
  • mają poczucie, że ich osoba, zdanie lub potrzeby nie są szanowane
  • są latami krytykowane, porównywane do mamusi lub innych kobiet, a generalnie utwierdzane w poczuciu, że są do niczego i że on jest z nimi z wielkiego miłosierdzia
  • niektóre kobiety rozpaczliwie wołają i błagają mężczyzn o większe zaangażowanie, więcej czasu dla nich, zadbanie o ich potrzeby, większą pomoc w obowiązkach, odciążenie z odpowiedzialności… i latami znoszą to, że on obiecuję poprawę, ale niestety nic się na dłużej nie zmienia
  • mogłabym tak jeszcze długo, ale przejdę do meritum…

Drodzy Panowie, jak myślicie: jeśli statystyczna kobieta czuje się przez większość roku tak jak opisałam, to jak zareaguje na kwiaty w Dzień Kobiet?

Cóż, opcji jest kilka:

  • ucieszy się, bo lepiej dostać kwiaty jeden raz w roku niż zero
  • ucieszy się, że mężczyzna jeszcze jest w stanie zauważyć, że ma w domu kobietę, a nie sprzątaczkę, kucharkę i nianię
  • ucieszy się, że nie jest mu jeszcze całkiem obojętna
  • wścieknie się, bo ostatnio mówiła mu, że trzeba oszczędzać, a on jak zwykle jej nie słucha i kupił kwiaty, które za dwa dni zwiędną
  • będzie jej to obojętne, bo zdarzało mu się robić inne nagłe zrywy, po których znowu było wszystko tak samo (czyli źle)
  • poczuje się jakby dostała w twarz, po całym roku braku szacunku, niezauważania jej lub ciągłego krytykowania
  • będzie jej przykro, bo to jest dowód na to, że jak chce, to się może postarać (czyli znaczy, że przez resztę roku po prostu mu się nie chce)
  • będzie jej przykro, że on nie pamięta o co go prosiła w poniedziałek, ale pamięta o jakimś dniu, który w sumie niewiele zmienia w jej życiu…

Co zatem zrobić?! Przecież tradycja nakazuje kupić kwiatka! Drodzy Panowie, jeśli chcecie docenić kobietę, to pamiętajcie, że kupienie kwiatów jest tak małym wysiłkiem, że może być co najwyżej miłym dodatkiem, a nie podstawą. Od dawna znana jest zasada, że człowiek jest w stanie poświecić bardzo dużo czasu, energii, i pieniędzy na sprawy, które są dla niego ważne. Kobiety znają tą zasadę i doskonale rozumieją, co to mówi o waszych priorytetach. Przyznajcie ile czasu poświęcacie na oglądanie lub uprawianie sportu, dbanie o auto, kupowanie gadżetów (poprzedzone analizowaniem i sprawdzeniem cen w porównywarkach), siedzenie przed komputerem/telewizorem, rozrywkę, odpoczynek czy hobby. Pomijam pracę, chociaż niektórzy też spędzają tam zbyt wiele czasu, bez takiej koniecznej potrzeby. A teraz pomyślcie ile czasu poświęcacie waszej żonie/partnerce lub sprawom, które są DLA NIEJ ważne? (zwłaszcza po kilku latach związku). Jeśli bilans wypada mniej więcej po równo, gratuluję. Jeśli zdecydowanie na niekorzyść kobiety, przemyślcie czy na pewno chcecie tak dalej postępować i nadal kupować kwiaty na Dzień Kobiet, aby udawać, że wszystko jest w porządku. Moim zdaniem ta strategia może się obrócić kiedyś przeciwko Wam, ale to temat na osobny artykuł.

Całkiem proste rozwiązanie

Co zatem możecie zrobić, jeśli macie szczerą chęć naprawy wszelkich błędów??

Najważniejsza rada jest taka: sprawcie, żeby kobieta poczuła się wyjątkowa. Nie tylko w tym dniu, ale też w innym czasie. Dlaczego właśnie to jest najważniejsze? Bo każda kobieta chce czuć się wyjątkowa. Ta potrzeba jest wpisana w naszą naturę. To tak naturalne jak oddychanie, więc jeśli kobieta tego nie dostaje, to trochę tak, jakbyś latami pozbawiał ją tlenu. Wtedy kobiety rezygnują z siebie, ze swoich marzeń, gasną, nie odkrywają swoich prawdziwych uczuć, bo i tak nikogo one nie interesują… Po prostu umierają od wewnątrz, oddalają się emocjonalnie, rezygnują z oczekiwań i nastawiają się na radzenie sobie w pojedynkę, nawet jeśli wciąż są z tobą w związku.

Nie wierzycie, że tak jest? Nie dostrzegacie u swojej kobiety potrzeby bycia wyjątkową? Pomyślcie: dlaczego w dniu ślubu żadna inna kobieta nie przychodzi ubrana na biało, dlaczego na pierścionek zaręczynowy musisz wydać „pół pensji”, dlaczego ona nie lubi jak porównujesz ja do mamy lub innych kobiet, dlaczego marzy całe życie o romantycznej miłości i „księciu”, który przyjedzie właśnie po nią (a nie po sąsiadkę), dlaczego spędza długie godziny przed lustrem, u kosmetyczki, wydaje pół pensji na ubrania i chce słyszeć, że wygląda pięknie??? Mam nadzieję, że dostrzegacie już o co mi chodzi.

Zapytacie oczywiście: jak KONKRETNIE to zrobić, żeby poczuła się wyjątkowa?
Cóż opcji jest kilka, ale nie dam gotowych rozwiązań, bo wasz wysiłek w tej sprawie jest niezbędny.

Najważniejsze to słuchać o czym ona mówi do ciebie, albo o czym mówiła kiedyś (jeśli już nie chce się z tobą dzielić). A potem to zrobić. Na czym jej zależy/zależało? Czy chciała, żebyś częściej okazywał uczucia? Mówił „kocham”? Przytulał, wysłuchał bez dawania rad? Wynosił śmieci? Pomagał przy dzieciach, obowiązkach? Zajął się finansami rodzinnymi? Zabrał ją do kina, na kawę? Wyręczył lub wymyślił jak rozwiązać wspólny problem? Po prostu spędził z nią trochę czasu? Docenił, powiedział komplement? Kupił kwiaty bez okazji, bo na to zasługuje? Pamiętał o urodzinach? Wyręczył w czymś, co jest jej obowiązkiem, kiedy ona jest bardzo zmęczona? Gwarantuję, że jeśli słuchacie, co kobieta mówi (a każda może mówić o czymś innym), to dowiecie się, co jej przeszkadza albo czego potrzeba. Trudniej jest to wykonać, bo to wymaga zrezygnowania z siebie, swojego egoizmu i odpowiedzenia na jej potrzeby. Ale to właśnie powinniście zrobić, i właśnie to niektórzy nazywają prawdziwą miłością.

Poza tym, żeby kobieta czuła się wyjątkowa, musi to usłyszeć. Owszem czyny też wiele mówią, ale kiedy ona zapyta:
„Co się stało, że kupiłeś mi kwiaty/zabrałeś na kawę/zrobiłeś pranie?” – nie odpowiadaj: „Miałem kilka złotych nadwyżki w portfelu, a w sklepie akurat nie było mojego ulubionego piwa.” Nie odpowiadaj także: „W sumie nic, jest Dzień Kobiet to kupiłem.” ani: „Chciałem poćwiczyć jak się obsługuje pralkę”. To nie są dobre odpowiedzi, bo żadna z nich nie wskazuje na NIĄ, jako na przyczynę waszego wysiłku. Powiedzcie lepiej: „Uświadomiłem sobie, jak dawno nigdzie cię nie zabrałem i postanowiłem to zmienić”, „Kupiłem kwiaty, bo jesteś wspaniałą kobietą i chcę, żebyś o tym pamiętała”, „Zrobiłem pranie, bo naprawdę doceniam ile ty robisz dla mnie i chciałem też coś dla ciebie zrobić”. To są właściwe odpowiedzi. Mówią jej, że jest WYJĄTKOWA.

Lekko nie będzie

Jeśli podejmiecie ten wysiłek, patrzcie na jej reakcję. Sądzę, że będzie pozytywna, za jednym wyjątkiem: jeśli bardzo dawno nic takiego jej nie mówiliście, nie okazywaliście, to spodziewajcie się, że może być to reakcja podejrzliwa lub nawet kpiąca. Nie wynika to ze złośliwości kobiet, ale z faktu, że one chcą żebyście NAPRAWDĘ uważali, że są wyjątkowe, a nie opowiadali bajki, które myślicie, że chcą usłyszeć. Kpina może się pojawić gdy kobiecie nagromadziło się dużo przykrości spowodowanych waszym wcześniejszym zachowaniem i teraz je odreaguje („No proszę umiałeś kupić kwiaty, a jak cię prosiłam żebyś kupił mi marchewkę na obiad, to powiedziałeś żebym sama szła do sklepu!”)

Co zrobić jeśli tak się stanie? Panowie, na to nie ma recepty. Trzeba przełknąć gorzką pigułkę, bo to prawdopodobnie konsekwencja waszego wcześniejszego zachowania. Ale jeśli jesteście gotowi naprawdę zmienić swoje traktowanie żony/partnerki, to sądzę, że w końcu „zmięknie”. Trzeba będzie przejść przez fazę testowania, żeby upewniła się czy zmiana jest tylko chwilowa, czy też poważnie podchodzicie do sprawy. Jeśli okaże się, że to drugie, w większości przypadków zacznie Wam się odwdzięczać za dobre traktowanie. Pomijam przypadki, gdzie problem jest tak duży, że wymaga terapii, ale tak naprawdę zmiana waszego podejścia do relacji z nią, też jest rodzajem postępowania terapeutycznego.

Pamiętajcie, szczęśliwa kobieta dba o związek i dba o mężczyznę. Warto zrobić wszystko, żeby wasza kobieta była szczęśliwa, nawet jeśli będzie to trudne. To jest wysiłek, który też wam się opłaci, ale wolałabym, żeby nie była to wasza jedyna motywacja…

No dobrze, a co jeśli ktoś z was czyta ten artykuł i z dumą może powiedzieć, że dba o żonę/partnerkę przez cały rok? Wtedy kochani Panowie, gorąco zachęcam, kupcie jej kwiaty na Dzień Kobiet!!!

Ciekawa jestem co sądzicie na ten temat. Drogie Panie, co sprawia, że czujecie się w związku wyjątkowe, szczęśliwe? Jakie znaczenie mają dla was kwiaty na Dzień Kobiet? Drodzy Panowie, jakie są wasze doświadczenia i opinie związane z Dniem Kobiet? Jak podchodzicie do tego dnia? Piszcie w komentarzach.

P.S. Na koniec mam małą prośbę do Ciebie. Zależy mi bardzo na promocji tego bloga, więc jeśli uważasz zawarte tu treści za wartościowe, poleć go proszę swoim znajomym i kliknij „Lubię to”. Dzięki temu będę mogła dotrzeć do szerszego grona osób, dla których ważne są tematy budowania i ratowania relacji. Dziękuję :)

facebooktwittergoogle_plus